Agencje podwyższonego ryzykaLegalność zatrudnienia

Fikcyjni studenci za pośrednictwem agencji pracy: kolejne głośne afery w Polsce

Jak uczelnie i agencje pracy tymczasowej organizują przestępcze schematy na rynku pracy

15 października 2026
Fikcyjni studenci za pośrednictwem agencji pracy: kolejne głośne afery w Polsce

Polską wstrząsa kolejna afera: służby zatrzymały 11 osób w sprawie fikcyjnych studiów, pod pozorem których do Polski nielegalnie przedostawali się migranci zarobkowi.

Jak informują media, przestępcy mogli zarobić na tym co najmniej 22,5 mln zł. Pobyt cudzoziemców w Polsce legalizowano poprzez wydawanie fikcyjnych dyplomów, zaświadczeń o odbywaniu studiów oraz zezwoleń na pracę. Do zatrzymań doszło w ramach szerszego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości na warszawskiej uczelni Collegium Humanum, która od 2024 roku działa pod nazwą Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych „Varsovia”.

Informowaliśmy już o innej głośnej sprawie w tej dziedzinie. Dokumenty potwierdzające studia, które w rzeczywistości były fikcyjne, wystawiała nieistniejąca już prywatna uczelnia – Wyższa Szkoła Współpracy Międzynarodowej i Regionalnej im. Zygmunta Glogera (WSWMiR) w Wołominie. Pozwalało to tak zwanym „studentom” nielegalnie korzystać z ulg: pracować bez zezwolenia na pracę i/lub nie płacić składek na ubezpieczenia społeczne oraz podatku dochodowego od osób fizycznych. Agencje zatrudnienia, które realizowały te schematy, również czerpały korzyści i zyskiwały przewagę konkurencyjną dzięki możliwości niepłacenia podatków.

Analiza publicznie dostępnych informacji wskazuje, że proceder wykorzystywania fikcyjnego statusu studenta na rynku pracy jest dość rozpowszechniony. Wiele agencji pracy tymczasowej, nie kryjąc się przed organami ścigania, obiecuje w reklamach załatwienie statusu studenta, co bezpośrednio wskazuje na oszukańczy schemat.

Nielegalne zatrudnianie za pośrednictwem uczelni Collegium Humanum i Pedagogium

Jak poinformowały Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) i Prokuratura Krajowa, pod koniec września służby zatrzymały 11 osób w ramach wielowątkowego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości i łapownictwa na prywatnych uczelniach. Sprawa sięga 2017 roku: łącznie w toku śledztwa zarzuty przedstawiono 97 osobom.

W ramach tego wątku śledczy ustalili między innymi, że w Polsce działają zorganizowane grupy przestępcze, które za pośrednictwem prywatnych uczelni, na podstawie nieprawdziwych informacji, wystawiają cudzoziemcom autentyczne dyplomy ukończenia studiów wyższych oraz zaświadczenia o statusie studenta. W rzeczywistości żaden z tych tak zwanych studentów i absolwentów nie studiował.

Dokumenty te umożliwiały legalizację pobytu w Polsce cudzoziemców z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Gruzji, Indii i Chin. Jak podaje CBA, na samym wystawieniu co najmniej 1,5 tys. takich dyplomów organizatorzy procederu zarobili ponad 850 tys. zł.

Wystawiali również fikcyjne zaświadczenia o odbywaniu studiów i oświadczenia o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcowi. W ramach schematu nielegalnego zatrudniania i legalizacji pobytu służby zidentyfikowały co najmniej 200 cudzoziemców z Białorusi, Rosji i Ukrainy. Łącznie, według ustaleń śledczych, oszuści zarobili w ten sposób ponad 22,5 mln zł.

Wśród zatrzymanych są osoby zajmujące wysokie stanowiska na prywatnych uczelniach. Jak informują media, oprócz wspomnianego Collegium Humanum w schemat zaangażowane było również Pedagogium (Wyższa Szkoła Nauk Społecznych w Warszawie). Koszt pakietu dokumentów i usług umożliwiających legalizację pobytu w Polsce wynosił około 9,5 tys. euro.

Jakie korzyści daje agencjom zatrudnienia fikcyjny status studenta

Zatrudnianie studentów jest całkowicie normalną i legalną praktyką. Polskie prawo przewiduje dwie podstawowe ulgi. Po pierwsze: studenci studiów stacjonarnych nie muszą uzyskiwać zezwolenia na pracę. Po drugie: studenci do 26. roku życia, niezależnie od trybu studiów, są zwolnieni z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne do ZUS oraz podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), jeśli pracują na podstawie umowy zlecenia (UZ). Więcej o tych ulgach pisaliśmy tutaj.

Z tych możliwości często korzystają studenci zagraniczni, którzy pracują za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej u podmiotów trzecich – pracodawców użytkowników. Jeśli osoba poniżej 26. roku życia rzeczywiście podjęła studia na uczelni i faktycznie tam studiuje, pozwala to wypłacać takiemu pracownikowi wynagrodzenie netto na poziomie brutto (kwoty, od której odlicza się podatki i składki).

W takim przypadku niższe koszty zatrudnienia agencja może przełożyć na korzyści na dwa sposoby, oddzielnie lub jednocześnie. Może stosować dumping cenowy, oferując pracodawcy użytkownikowi niższą stawkę za pracownika, pomniejszoną o część kosztów składek (więcej o minimalnej, legalnej i ekonomicznie uzasadnionej stawce rynkowej przeczytasz tutaj). Albo szybciej pozyskiwać kandydatów do pracy wśród studentów, proponując im wynagrodzenie według formuły netto = brutto.

Jeśli jednak pozyskuje się pracowników spośród rzeczywistych studentów na warunkach uczciwej konkurencji, rekruterzy muszą się solidnie napracować i zaoferować kandydatom godne warunki pracy, zakwaterowania, wsparcia itd. Oczywiście skalowanie takiej działalności na rynku ma pewne ograniczenia.

Czy można ominąć te ograniczenia i w jakiś inny sposób masowo zarabiać na ulgach studenckich? Można, ale wyłącznie poprzez przestępcze schematy. Właśnie z nich zazwyczaj korzystają nieuczciwe agencje, wciągając w proceder skorumpowanych przedstawicieli władz uczelni wyższych. Pracownikowi, który w rzeczywistości nie jest studentem, instytucja edukacyjna wystawia dokumenty potwierdzające, że rzekomo został przyjęty na uczelnię i studiuje. Na tej podstawie wydawane jest zaświadczenie o statusie studenta, dzięki któremu pracownik korzysta z jednej z opisanych wyżej ulg.

W przypadku cudzoziemców, którzy muszą uzyskać standardowe zezwolenie na pracę (dawniej typu A), fikcyjny status studenta umożliwia ominięcie długotrwałych procedur biurokratycznych i kosztów obsługi prawnej. To pierwsza korzyść.

Aby ograniczyć nadużycia, od 1 lipca 2026 roku polskie władze wprowadziły nowe przepisy, zgodnie z którymi prawo do pracy bez osobnego zezwolenia zachowują jedynie studenci studiów stacjonarnych na uczelniach wpisanych na listę jednostek zatwierdzonych przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) na potrzeby przyjmowania cudzoziemców.

Ulga ta nie dotyczy jednak najliczniejszej grupy pracowników z Ukrainy, Białorusi, Mołdawii i Armenii, którzy obecnie nie potrzebują osobnego zezwolenia na pracę. Dlatego dla oszustów najbardziej atrakcyjny jest schemat zatrudniania młodych ludzi, poniżej 26. roku życia, na podstawie fikcyjnych zaświadczeń o statusie studenta.

Na poziomie państwowych organów nadzorujących rynek pracy nadal nie ma systemowego przeciwdziałania temu procederowi. Dlatego słyszymy o głośnych śledztwach: w praktyce nieuczciwe agencje można wykryć dopiero w ramach postępowań karnych. Ale również tutaj organy ścigania pozostawiają wiele do życzenia.

Co naprawdę dzieje się na rynku pracy w związku z fikcyjnym statusem studenta

Może to zaskakiwać, ale wiele agencji w Polsce, mimo zaostrzenia kontroli państwowych w ostatnich latach, stało się tak bezczelnych, że publicznie obiecują osobom do 26. roku życia pomoc w załatwieniu statusu studenta. W reklamach piszą wprost, że tacy pracownicy mogą liczyć na wynagrodzenie według opisanej wyżej formuły: netto = brutto.

Wśród tych agencji są duzi i średni gracze, silni liderzy regionalni, a nawet nowicjusze, którzy torują sobie drogę na rynku nieuczciwymi metodami. Przedstawimy kilka wymownych przykładów – ogłoszeń reklamowych agencji – znalezionych podczas zaledwie pobieżnego monitoringu przestrzeni publicznej.

EWL Group. Firma rekrutacyjna z rocznym obrotem zbliżonym do miliarda złotych. Agencja nie waha się otwarcie reklamować nielegalnego schematu na swoim kanale na Telegramie (zob. zdjęcie poniżej).

 

Ralen Group. Gracz z obrotem przekraczającym 50 mln zł. Okazuje się, że agencja, choć nie jest uczelnią, „załatwia status studenta” (zob. zdjęcie poniżej).

 

ArtTime Group. W poprzednich latach grupa osiągała obroty przekraczające 50 mln zł. Od 2025 roku przeprowadziła szereg zmian nazw oraz przekształceń swoich struktur prawnych (obecnie oficjalnie działa za pośrednictwem dwóch spółek o nazwach zaczynających się od EPS). „Bezpłatnie załatwiamy status studenta w razie potrzeby” – tak brzmi formuła sukcesu firmy na rynku (zob. zdjęcie poniżej).

 

Work Vision Group. Podmiot działający na rynku, z obrotem około 30 mln zł. Agencja również przedstawia się w reklamie jako wielki dobroczyńca: ma możliwość „pomóc w uzyskaniu statusu studenta” (zob. zdjęcie).

 

PartWork. Agencja z rocznym obrotem przekraczającym 5 mln zł, która podobnie jak inni gracze ma ambicje edukowania zwykłych pracowników (zob. zdjęcie poniżej).

 

K&K Recruitment Team. Firma została założona dopiero w sierpniu ubiegłego roku, a jej dane finansowe nie są jeszcze znane. Przypadek ten wyróżnia się agresywnością i otwartością „studenckich” reklam prowadzonych przez jej założyciela Denysa Ksenziuka.

Podczas gdy inne agencje przeważnie ograniczają się do skromnej wzmianki w ogłoszeniu, na przykład „załatwiamy status studenta”, Denys Ksenziuk szczegółowo i wielokrotnie opisuje schemat, a nawet podaje nazwę uczelni, która wystawia dokumenty potwierdzające studiowanie osobom do 26. roku życia – Europejska Uczelnia w Warszawie. Uczelnia ta obecnie nie figuruje już na wspomnianej wyżej liście MSWiA. Oznacza to, że wydawane przez nią dokumenty nie umożliwiają pracy bez zezwolenia na pracę. Nie stanowi to jednak przeszkody w korzystaniu z ulg podatkowych. Co więcej, w reklamach mówi on, że robi to za pośrednictwem swoich czterech partnerów. A zatem najwyraźniej chodzi o zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się uchylaniem się od płacenia podatków i nielegalnym zapisywaniem pracowników na studia.

Denys Ksenziuk bombarduje potencjalnych „kandydatów na studia” reklamami zarówno w filmach na swoim kanale TikTok, jak i na kanale Telegram (zob. zdjęcie poniżej).

 

Najwyraźniej polskie organy ścigania i kontroli nadal nie reagują adekwatnie na takie schematy. Przestępczość kwitnie, budżet nie otrzymuje podatków, a nieuczciwe agencje napychają sobie kieszenie.

Jednocześnie widać już wyraźny trend: państwo zaczęło aktywniej wykrywać działalność takich grup przestępczych. Odpowiedzialność karną lub administracyjną za udział w tych schematach będą ponosić zarówno pracownicy, jak i końcowi pracodawcy użytkownicy.

 

Jeśli zauważą Państwo, że proponuje się Państwu taki schemat w praktyce rekrutacyjnej – prosimy tego nie ignorować. Państwo polskie coraz częściej przenosi odpowiedzialność za legalność zatrudnienia cudzoziemców oraz współpracy z agencjami pracy na biznes: naruszenia grożą karami finansowymi, sporami sądowymi, utratą reputacji i kontrolami. To niebezpieczne. Prosimy współpracować z agencjami, które działają legalnie i weryfikują dokumenty. 

A jeśli zetknęli się Państwo z oszustami – prosimy zgłosić nam to anonimowo: 

[email protected]

Masz informacje o tej sprawie?

Przekaż dodatkowe informacje, zdjęcia, wideo lub dokumenty związane z opisaną sprawą.

Zgłoś sprawę