Jak jedna sprawa karna dotycząca fikcyjnych studentów zmieniła zasady zatrudnienia w Polsce
W ostatnim czasie Polska coraz intensywniej zaostrza kontrolę legalności pobytu cudzoziemców na swoim terytorium. Powodem są nie tylko skandale wizowe czy walka z nielegalną migracją, lecz także wykrycie schematów wykorzystujących system szkolnictwa wyższego jako narzędzie do obchodzenia przepisów migracyjnych.
Jedną z najgłośniejszych była sprawa prywatnej uczelni Wyższa Szkoła Współpracy Międzynarodowej i Regionalnej (WSWMiR) im. Zygmunta Glogera w Wołominie pod Warszawą. Według polskiej prokuratury wokół uczelni działała zorganizowana grupa, która pomagała cudzoziemcom uzyskiwać dokumenty potwierdzające podjęcie studiów bez faktycznej rekrutacji ani uczestnictwa w zajęciach. Dokumenty te wykorzystywano do uzyskiwania wiz studenckich, podejmowania pracy bez wymaganych zezwoleń, a w niektórych przypadkach nawet do uzyskania polskiego obywatelstwa.
Sama sprawa wykracza daleko poza sferę edukacji. Stała się jednym z kluczowych argumentów przemawiających za zmianą polskiej polityki migracyjnej wobec studentów zagranicznych.
Szczególny rozgłos sprawie nadał fakt, że nie chodziło o fikcyjną uczelnię. WSWMiR była prywatną szkołą wyższą z wieloletnią historią. Jej dyplomy były uznawane w oficjalnym systemie szkolnictwa wyższego w Polsce, a sama uczelnia posiadała uprawnienia do przyjmowania na studia cudzoziemców. Właśnie dlatego dokumenty wydawane w jej imieniu nie budziły podejrzeń ani w placówkach konsularnych, ani w organach odpowiedzialnych za legalizację pobytu cudzoziemców.
Według informacji opublikowanych przez „Gazetę Wyborczą”, jedną z kluczowych postaci w sprawie jest były prorektor WSWMiR Radosław Z., którego pełnych danych prokuratura nie ujawnia. To właśnie jego śledczy uznają za organizatora całego procederu.
Śledztwo trwa od 2022 roku, a w październiku 2025 roku, jak informowały media, prokuratura postawiła zarzuty 12 osobom, obywatelom Polski i Ukrainy, podejrzewanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, fałszowanie dokumentów, ułatwianie nielegalnego pobytu cudzoziemców w Polsce oraz pranie pieniędzy. Za część zarzucanych czynów grozi im kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Schemat działania grupy przestępczej był stosunkowo prosty. Pośrednicy wyszukiwali potencjalnych klientów poza granicami Polski lub wśród cudzoziemców przebywających już w kraju. Za wynagrodzenie od 500 do 6000 zł oferowali kompletny pakiet dokumentów sprawiających wrażenie, że dana osoba została oficjalnie przyjęta na studia w polskiej uczelni.
Po otrzymaniu takich dokumentów cudzoziemiec mógł ubiegać się o wizę studencką lub złożyć wniosek o zezwolenie na pobyt czasowy. Formalnie wszystkie dokumenty wyglądały na autentyczne. Jednak według ustaleń śledztwa znaczna część takich „studentów” nigdy nie rozpoczęła nauki ani nawet nie zamierzała uczestniczyć w zajęciach.
Polska prokuratura ustaliła, że dokumenty wydawane w ramach tego procederu wykorzystywali obywatele ponad 20 państw. Wśród nich byli obywatele Ukrainy, Rosji, Białorusi, Turcji, Indii, Kazachstanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu, Kirgistanu, Sri Lanki, Bangladeszu, Chin, Nigerii, Somalii, Ghany, Tunezji, Syrii, Libanu, Algierii, Kolumbii oraz Gwatemali.
O tym, że sprawa uczelni w Wołominie dotyczyła nie tylko nielegalnej migracji, lecz również nielegalnego zatrudnienia, świadczy kolejne postępowanie karne wszczęte już w 2026 roku.
Przed sądem stanęło trzech obywateli Kolumbii, którzy – według ustaleń śledztwa – wykorzystywali dokumenty WSWMiR do potwierdzenia swojego rzekomego statusu studenta. Status ten był im potrzebny nie po to, aby studiować, lecz aby uzyskać legalny dostęp do polskiego rynku pracy.
Jeden z oskarżonych podczas przesłuchania przyznał, że otrzymał legitymację studencką za pośrednictwem pracodawcy, płacąc za nią 700 zł. Dokument miał potwierdzać jego prawo do wykonywania pracy bez konieczności przechodzenia dodatkowych procedur administracyjnych.
To właśnie ten przypadek stał się jednym z pierwszych oficjalnie udokumentowanych przykładów wykorzystywania dokumentów studenckich jako narzędzia do obchodzenia przepisów dotyczących zatrudniania cudzoziemców, które w przypadku obywateli Kolumbii są w Polsce szczególnie skomplikowane.
Pokazał on również, że proceder przestępczy przynosił korzyści nie tylko pośrednikom sprzedającym dokumenty, lecz także agencjom zatrudnienia, które budowały na tym całe modele biznesowe, zapewniając pracodawcom pracowników posiadających formalnie legalny status bez konieczności przechodzenia procedur wymaganych przez prawo. To jeden ze schematów, który pozwala agencjom pracy tymczasowej (APT) dumpingować na rynku, oferując usługi poniżej minimalnej, legalnej i ekonomicznie uzasadnionej stawki rynkowej (więcej przeczytasz tutaj).
Co jednak jest bardziej interesujące, wśród agencji, które nie stroniły od korzystania z „pseudostudentów”, uczestnicy rynku pracy w różnych okresach wymieniali nawet dość znane firmy: Atlas Work, Personnel Service, KONO, Asistwork Sp. z o.o., EWL Group i inne.
Przez wiele lat polskie przepisy przewidywały dla studentów zagranicznych szczególny model zatrudnienia. Osoby studiujące w trybie stacjonarnym na polskich uczelniach mogły wykonywać pracę bez konieczności uzyskania odrębnego zezwolenia na pracę.
Sytuacja zmieniła się 1 lipca 2026 roku wraz z reformą legalizacji pracy studentów zagranicznych. Nowe przepisy przewidują, że prawo do pracy bez odrębnego zezwolenia zachowują wyłącznie studenci studiów stacjonarnych uczelni wpisanych do wykazu szkół wyższych zatwierdzonego przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) do przyjmowania cudzoziemców.
Oznacza to, że pracodawca powinien weryfikować nie tylko status studenta pracownika, ale również to, czy dana uczelnia znajduje się w tym wykazie. Jeżeli nie – zatrudnienie wymaga uzyskania standardowych dokumentów legalizujących pracę.
Obecnie kontrola obejmuje cały łańcuch legalizacji pobytu cudzoziemca – od uczelni wydającej dokumenty po przedsiębiorstwo zatrudniające pracownika. W praktyce państwo przechodzi od zwalczania pojedynczych przypadków nielegalnego zatrudnienia do przeciwdziałania całym mechanizmom, które przez lata umożliwiały obchodzenie przepisów migracyjnych i prawa pracy. Powinni o tym pamiętać zarówno cudzoziemcy planujący podjąć pracę w Polsce, jak i pracodawcy zatrudniający osoby posiadające status studenta.
Jeśli zauważą Państwo, że proponuje się Państwu taki schemat w praktyce rekrutacyjnej – prosimy tego nie ignorować. Państwo polskie coraz częściej przenosi odpowiedzialność za legalność zatrudnienia cudzoziemców oraz współpracy z agencjami pracy na biznes: naruszenia grożą karami finansowymi, sporami sądowymi, utratą reputacji i kontrolami. To niebezpieczne. Prosimy współpracować z agencjami, które działają legalnie i weryfikują dokumenty.
A jeśli zetknęli się Państwo z oszustami – prosimy zgłosić nam to anonimowo:
Przekaż dodatkowe informacje, zdjęcia, wideo lub dokumenty związane z opisaną sprawą.